czwartek, 11 września 2008

Psy w NY





jest ich mnóstwo, w realu, na billboardach i posterach. Mają do dyspozycji tony pieczołowicie dobranych ubranek, własne salony mody i fryzur ,oraz zawodowych wyprowadzaczy, i wszyscy się nimi zachwycają. Na ogół śliczne dziewczyny w japonkach, zwiewnej sukieneczce i koczku a la Audrey Hepburn mają małe, chude pieski z wyłupiastymi oczkami, powiedzmy - foksteriery albo pekińczyki, a przystojni chłopcy w Central Parku - sznaucerki o imieniu Tobey lub Lionel. Starsze panie mają nieco sfatygowane pudle. Cóż, fizjonomia rządzi się swoimi, twardymi prawami, a każdy dostaje takiego pieska, na jakiego zasłużył. Ja marzę o zwalistym poczciwym basecie (co z prawiami fizjonomii??), bo jest zen i ma klasę. Ot, co.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna