Retro
Wakacje niestety się skończyły, ale wrócę do nich jeszcze ze dwa, trzy razy. Z pewnością w wieczory takie jak ten - kiedy miasto jest męczące, kiedy kolejka w Wholefoods przy Union Square jest absolutnie nieznośna, kiedy wraca się godzinę metrem z siatami pełnymi jedzenia, które przypuszczalnie będzie się spożywać w pojedynkę, kiedy wysiadając z tegoż metra człowiek płci żeńskiej natyka się na tych autochtonów z Queensu, których szczodre komplementy doprowadzają do furii i niemocy zarazem, i kiedy chętniej się pisze bloga niż rozmawia. Bywa, trudno. Przecież nie zawsze może być święto lasu. Czasem, dla równowagi, zdarza się jesień średniowiecza.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna