wtorek, 9 grudnia 2008

Gwiazdkowo - hardkorowo.











Dla każdego coś miłego/ostrego/chorego (* niepotrzebne skreślić:)), czyli ulica Saint Mark's i okolice, które codziennie przemierzam w drodze z domu do szkoły i ze szkoły do domu. Domu... domu?

ps. na foto 1: włoska via della pace - moje ulubione miejsce na siódmej ulicy

wtorek, 2 grudnia 2008

Fajne są dziewczyny w USA.



Fajnych mają chłopaków. Fajne fury mają. Fajny lakier do paznokci. I fajną odżywkę "Dumb Blonde", połysk dającą (niestety też używam). Fajny trustfund od taty. Fajne rzęsy. Fajne przeceny na Meatpacking. Fajnie pójść na Greenwich. Fajnie rączkę do góry podnieść. A później opuścić. Fajnie rozmawiać o fajnych sprawach. Fajnie na koktajlu w szpilce stać. I fajnie się przewrócić.
Sorry za jad. Wcale nie chcę syczeć o niesprawiedliwości i potrzebie redystrybucji dóbr. Nie chcę być głosem uciemiężonych (bo nie byłoby to w porządku względem nich). Ale też nie o to chodzi. Nigdy nie irytował mnie dobrobyt, ale głupota zawsze i niezawodnie. I ta bezmierna i niczym nieuzasadniona głupota ludzka dała mi literalnie w twarz. Nie wiem, skąd się wzięła, ale ma ciężką rękę.
Ostatnio w mojej szkole był bankiet z Timem Gunnem i Heidi Klum,w takiej galerii za szybą, żeby wszyscy widzieli i muszę odreagować.

ps. Sama Heidi Klum bardzo miła i bystra;)